Jeżeli wjedziesz w dziurę w jezdni i uszkodzisz oponę, felgę, zawieszenie albo inny element samochodu, możesz ubiegać się o odszkodowanie od zarządcy drogi lub jego ubezpieczyciela. Najpierw trzeba jednak ustalić, kto zarządza konkretnym fragmentem drogi, a przede wszystkim dobrze udokumentować samo zdarzenie.
Nie musisz przy tym zawsze wzywać policji. Zdjęcia dziury, uszkodzonego samochodu, dokładna lokalizacja, nagranie wideo i dane świadków mogą być wystarczającym materiałem dowodowym. Notatka policji albo straży miejskiej jest oczywiście bardzo pomocna, szczególnie przy większej szkodzie, ale samo jej posiadanie nie jest warunkiem koniecznym do wystąpienia z roszczeniem.
Najgorsze, co można zrobić, to wymienić oponę, odjechać i dopiero następnego dnia przypomnieć sobie, że właściwie wypadałoby zrobić zdjęcie dziury.
- Co zrobić bezpośrednio po wjechaniu w dziurę?
- Kto odpowiada za dziurę w drodze?
- Jak sprawdzić, kto jest zarządcą drogi?
- A co jeśli szkoda wydarzyła się w mieście?
- Czy trzeba wzywać policję?
- Kto zapłaci za lawetę?
- Co może obejmować odszkodowanie?
- Czy zarządca zawsze odpowiada za dziurę?
- Kamień w szybę lub odprysk lakieru – kto odpowiada?
Wjechałem w dziurę i uszkodziłem koło. Co zrobić?
Najpierw oczywiście zatrzymaj samochód w bezpiecznym miejscu i sprawdź, czy nadaje się on do dalszej jazdy.
Jeśli możesz bezpiecznie zrobić zdjęcia miejsca zdarzenia, zrób ich więcej, niż wydaje Ci się potrzebne. Telefon mamy dzisiaj praktycznie zawsze przy sobie, a kilkanaście zdjęć może później zdecydować o tym, czy ubezpieczyciel uzna roszczenie.
Warto udokumentować:
- samą dziurę lub inne uszkodzenie nawierzchni,
- dziurę razem z fragmentem drogi umożliwiającym rozpoznanie miejsca,
- dziurę, z jakimś obiektem, np. długopisem, dla porównania skali i głębokości,
- samochód i jego położenie względem miejsca zdarzenia,
- uszkodzoną oponę, felgę, zawieszenie czy zderzak,
- znaki znajdujące się przed miejscem zdarzenia,
- nazwę ulicy, numer drogi lub charakterystyczne obiekty,
- lokalizację GPS,
- datę i godzinę.
Dobrym pomysłem jest również nagranie krótkiego filmu, na którym pokazujemy drogę, ubytek i samochód. Jeżeli zdarzenie widziała inna osoba, zapisz jej imię, nazwisko i numer telefonu.
Jeżeli dziura jest ogromna i stanowi zagrożenie dla kolejnych kierowców, zgłoś ją również odpowiednim służbom lub zarządcy drogi. To jest jednak zgłoszenie zagrożenia. Roszczenie o odszkodowanie składa się osobno.
Zdjęcia dziury najlepiej zrobić tak, aby był w kadrze jakiś obiekt dla porównania skali, jak robisz zdjęcie na tle np. samochodu, znaku drogowego, płotka to widać i łatwo określić jej rozmiar. Nie używaj AI, zarządca drogi zweryfgikuje jej stan realny.
Kto odpowiada za dziurę w drodze?
Tu zaczyna się najważniejsza część całej sprawy.
Nie każda droga w Polsce należy do tego samego podmiotu. Drogi publiczne dzielą się na cztery podstawowe kategorie: krajowe, wojewódzkie, powiatowe i gminne.
W dużym uproszczeniu wygląda to tak:
- droga krajowa – Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad,
- droga wojewódzka – zarząd województwa, zwykle przez właściwy zarząd dróg wojewódzkich,
- droga powiatowa – zarząd powiatu,
- droga gminna – wójt, burmistrz lub prezydent miasta.
Są do tego oczywiście wyjątki. Autostrada może być zarządzana przez koncesjonariusza, istnieją drogi wewnętrzne należące do prywatnego właściciela, galerii handlowej czy wspólnoty, a w miastach na prawach powiatu obowiązuje jeszcze inna ważna zasada.
Dlatego najpierw ustalamy zarządcę konkretnego odcinka, a dopiero później składamy roszczenie.
Jak sprawdzić, kto jest zarządcą danej drogi?
Jeżeli wiesz, że jechałeś na przykład autostradą A4 albo drogą ekspresową S3, sprawa jest stosunkowo prosta. Sieć zarządzaną przez GDDKiA można sprawdzić w oficjalnym serwisie mapowym Generalnej Dyrekcji.
Przydatny jest także Geoportal. W warstwach danych innych instytucji dostępna jest między innymi sieć drogowa GDDKiA z autostradami, drogami ekspresowymi i pozostałymi drogami zarządzanymi przez Generalną Dyrekcję.
Jeżeli droga nie znajduje się w sieci GDDKiA, trzeba ustalić jej kategorię lokalnie. Pomóc może urząd gminy, starostwo powiatowe, zarząd dróg wojewódzkich albo miejscowy zarząd dróg.
W praktyce dobrze zrobić po prostu trzy rzeczy:
- zapisać dokładną lokalizację zdarzenia,
- sprawdzić numer i kategorię drogi,
- skontaktować się z właściwym zarządcą i poprosić o wskazanie sposobu zgłoszenia szkody oraz – jeśli posiada ubezpieczenie OC – danych ubezpieczyciela.
Jeżeli wyślesz zgłoszenie do niewłaściwej jednostki, nie oznacza to jeszcze katastrofy. Ale znacznie szybciej będzie od razu trafić do właściwego podmiotu.
Uszkodziłem samochód w mieście – czy zawsze odpowiada urząd miasta?
Nie zawsze, ale w dużych miastach zasada jest bardzo korzystna z punktu widzenia kierowcy.
W mieście na prawach powiatu zarządcą wszystkich dróg publicznych znajdujących się w jego granicach jest prezydent miasta – z wyjątkiem autostrad i dróg ekspresowych.
Dobrym przykładem jest Szczecin.
Jeżeli wjedziesz w dziurę na zwykłej ulicy w granicach Szczecina, sprawę najczęściej będziesz kierował do miejskiego zarządcy – w praktyce do ZDiTM Szczecin. Nie ma przy tym większego znaczenia, czy dana ulica ma formalnie kategorię gminną, powiatową, wojewódzką czy krajową. Wyjątkiem pozostają przebiegające przez miasto autostrady i drogi ekspresowe.
ZDiTM udostępnia również numer interwencyjny do zgłaszania dziur w nawierzchni: 91 48 00 401. Samo zgłoszenie dziury pod ten numer nie jest jednak jeszcze wnioskiem o wypłatę odszkodowania.
Czy po uszkodzeniu felgi na dziurze trzeba wzywać policję?
Nie. Policja nie jest obowiązkowa tylko dlatego, że wjechałeś w dziurę i uszkodziłeś samochód.
Notatka policji albo straży miejskiej jest bardzo dobrym, niezależnym dowodem potwierdzającym miejsce i okoliczności zdarzenia. Przy uszkodzeniu felgi za kilkaset złotych i doskonałej dokumentacji fotograficznej można jednak uznać, że czekanie na patrol nie jest potrzebne.
Sytuacja wygląda inaczej, jeżeli:
- szkoda jest bardzo duża,
- uszkodzone zostało zawieszenie lub kilka elementów samochodu,
- okoliczności mogą później budzić wątpliwości,
- dziura jest niebezpieczna dla innych uczestników ruchu,
- doszło dodatkowo do zderzenia z innym pojazdem,
- są osoby poszkodowane.
W takiej sytuacji interwencja służb może być zdecydowanie bardziej przydatna.
Pamiętaj: także przy zwykłej kolizji dwóch samochodów nie trzeba automatycznie wzywać policji. Jeżeli nikt nie został ranny, kierowcy są zgodni co do przebiegu zdarzenia i można ustalić odpowiedzialność, można sporządzić wspólne oświadczenie oraz dokumentację fotograficzną. Jeśli samochody blokują ruch i można je bezpiecznie przestawić, należy usunąć je z jezdni. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja przy wypadku z osobami poszkodowanymi – wtedy należy wezwać służby i co do zasady nie zmieniać położenia pojazdów, poza sytuacjami wymagającymi ratowania życia lub usunięcia bezpośredniego zagrożenia.
Nie warto więc blokować połowy miasta tylko dlatego, że zarysowały się dwa zderzaki.
Nie wystarczy zadzwonić na policję i powiedzieć „proszę sobie zapisać”
Jeżeli zależy Ci na dowodzie urzędowym, nie zakładałbym, że zwykła rozmowa telefoniczna z dyspozytorem będzie odpowiednikiem notatki funkcjonariusza sporządzonej po oględzinach miejsca.
Telefoniczne zgłoszenie może potwierdzać, że kontaktowałeś się ze służbami, ale nie musi potwierdzać samego mechanizmu powstania szkody.
Dlatego jeśli patrol nie przyjeżdża albo uznasz, że jego wezwanie nie ma sensu, wracamy do zdjęć, filmu, świadków, dokładnej lokalizacji i opisania zdarzenia bezpośrednio po jego wystąpieniu.
Im więcej materiału zbierzesz od razu, tym mniej rzeczy trzeba będzie później tłumaczyć.
Rozwaliłem koło. Czy mam dzwonić do zarządcy i prosić go o lawetę?
Nie liczyłbym na taki scenariusz.
Jeżeli samochód po zdarzeniu nie nadaje się do dalszej bezpiecznej jazdy, organizujesz lawetę lub pomoc drogową samodzielnie. Możesz wykorzystać assistance ze swojej polisy albo zamówić usługę na własny rachunek.
Zachowaj fakturę.
Koszt koniecznego holowania może być później elementem dochodzonego odszkodowania. Podobnie jak przy naprawie pojazdu, trzeba jednak wykazać, że wydatek był związany z konkretną szkodą i był uzasadniony.
Nie ma więc sensu stać z rozwaloną oponą na poboczu S3 i próbować najpierw znaleźć numer polisy OC zarządcy, żeby uzyskać jego zgodę na wezwanie lawety.
Najpierw bezpieczeństwo i usunięcie niesprawnego pojazdu. Formalności robimy później.
Za co można dostać odszkodowanie po wjechaniu w dziurę?
Najbardziej oczywiste są opona i felga, ale uszkodzenia mogą być znacznie większe.
Roszczenie może dotyczyć między innymi:
- opony,
- felgi,
- elementów zawieszenia,
- układu kierowniczego,
- elementów podwozia,
- kosztu holowania, jeżeli było ono konieczne,
- innych uzasadnionych kosztów pozostających w związku ze zdarzeniem.
Ciekawy problem pojawia się przy oponach. Jeżeli uszkodzona zostanie jedna, a ze względów technicznych konieczna jest wymiana obu opon na osi, Rzecznik Finansowy stoi na stanowisku, że odpowiedzialny ubezpieczyciel nie powinien pozostawiać poszkodowanego z kosztem drugiej opony, jeśli jej wymiana jest niezbędna do prawidłowego i zgodnego z przepisami użytkowania samochodu.
Co ważne, nie zawsze trzeba najpierw naprawić samochód, żeby w ogóle móc wystąpić o odszkodowanie. Szkoda powstaje już w momencie uszkodzenia pojazdu. Można ją dokumentować fakturami albo odpowiednim kosztorysem, zależnie od sposobu prowadzenia likwidacji szkody.
Była dziura, więc zarządca zawsze płaci? Niestety nie
To bardzo ważne.
Sama obecność dziury nie oznacza jeszcze automatycznej odpowiedzialności zarządcy.
Musisz wykazać przede wszystkim, że istniał niebezpieczny stan drogi, zarządca ponosi odpowiedzialność za jego powstanie albo brak odpowiedniej reakcji, wystąpiła konkretna szkoda i istnieje związek pomiędzy tym właśnie ubytkiem a uszkodzeniem samochodu.
Ubezpieczyciel może próbować wykazać na przykład, że kierowca jechał zbyt szybko w stosunku do warunków, zagrożenie zostało prawidłowo oznaczone albo powstało tak niedawno, że zarządca nie miał realnej możliwości zareagowania.
Z drugiej strony samo ustawienie znaku „nierówna nawierzchnia” nie daje zarządcy automatycznego immunitetu na kolejne pół roku. Jeżeli niebezpieczny stan drogi jest tolerowany przez dłuższy czas i nie są podejmowane wymagane działania naprawcze, odpowiedzialność nadal może powstać.
A co jeśli nie ma dziury, tylko kamień rozwalił mi szybę albo lakier?
To jest już trochę inny rodzaj sprawy i rzeczywiście zasługuje na osobny poradnik.
Są przynajmniej trzy zupełnie różne sytuacje.
1. Coś spadło z ciężarówki albo przyczepy
Jeżeli kamień, fragment ładunku albo inny przedmiot wypadł bezpośrednio z pojazdu jadącego przed Tobą, sprawa może prowadzić do odpowiedzialności kierującego lub posiadacza tego pojazdu i jego ubezpieczyciela OC.
Wtedy kluczowe jest ustalenie numeru rejestracyjnego, zrobienie nagrania z kamery samochodowej, znalezienie świadków i udokumentowanie uszkodzenia.
Jeżeli ciężarówka jedzie dalej, nie próbuj jej za wszelką cenę „zatrzymywać” na drodze, tworząc kolejne zagrożenie. Zapamiętaj lub nagraj rejestrację i zatrzymaj się bezpiecznie.
2. Kamień został wyrzucony spod koła innego samochodu
Tutaj jest znacznie trudniej.
Sam fakt, że kamień wystrzelił spod opony samochodu jadącego przed nami, nie oznacza automatycznie winy jego kierowcy. Mógł po prostu leżeć na drodze, a kierujący nie miał realnej możliwości przewidzenia sytuacji.
Trzeba wtedy ustalać, dlaczego kamienie znalazły się na jezdni i czy ktokolwiek dopuścił się zaniedbania.
3. Remont drogi, grys i latające kamienie
Jeszcze inaczej wygląda sytuacja podczas remontu, powierzchniowego utrwalania nawierzchni albo na źle zabezpieczonym placu robót.
Jeżeli odpowiednie znaki ostrzegają o luźnym kruszywie i nakazują ograniczenie prędkości, zachowanie kierowcy będzie jednym z ważnych elementów oceny odpowiedzialności. Jeżeli natomiast droga została niewłaściwie zabezpieczona, w grę może wchodzić odpowiedzialność zarządcy lub wykonawcy robót.
Dlatego w przypadku odprysku na szybie nie pytamy tylko „kto jechał przede mną?”, ale przede wszystkim „skąd właściwie wziął się ten kamień?”.
Najkrótsza instrukcja: dziura, huk i samochód stoi
Jeżeli nie chcesz pamiętać całego artykułu, zapamiętaj tę kolejność:
- Zatrzymaj się bezpiecznie.
- Zrób zdjęcia i nagraj miejsce.
- Zapisz lokalizację, datę i godzinę.
- Zbierz dane świadków, jeśli są.
- Jeżeli pojazd jest niesprawny – wezwij assistance lub lawetę i zachowaj rachunek.
- Ustal zarządcę drogi.
- Zgłoś szkodę do zarządcy lub wskazanego przez niego ubezpieczyciela.
- Zachowaj rachunki, kosztorysy i całą korespondencję.
Policję warto potraktować jako dodatkowy, bardzo dobry sposób udokumentowania poważniejszej albo spornej sytuacji, ale nie jako obowiązkowy etap każdej historii z przebitą oponą.
A jeśli zdarzenie miało miejsce w Szczecinie, zacznij od ustalenia, czy dany fragment drogi znajduje się w zarządzie miasta. Więcej o miejskim zarządcy przeczytasz w poradniku ZDiTM Szczecin – informacje podstawowe.


